czwartek, 24 kwietnia 2014

Mrożona herbata z dodatkiem limonki i mięty


Kiedyś dostałam możliwość przetestowania herbat firmy Richmont. Chciałabym się dzisiaj podzielić z Wami moimi spostrzeżeniami, przy okazji przedstawienia herbaty mrożonej z użyciem wyrobów tej firmy.

Zacznę od tego, że zakochałam się w dzbaneczku DUO i w szklance do herbaty. Te elementy są bardzo reprezentacyjne i robią wrażenie podane gościom, jak i miło się ich używa :).

Dla Bezglutków ważna jest kwestia aromatów i zawartości glutenu w herbatach, bo jak wiemy różnie z tym bywa. Jest jeden rodzaj herbaty, której nie byłam pewna, jeśli chodzi o zawartość glutenu i mleka, mianowicie Black Chilli Chocolate. Osobiście nie odczuwałam kompletnie żadnego dyskomfortu, po żadnej z wypitych herbat, tak samo jak i w składzie nie ma niczego niepokojącego (jest on dokładnie podany na stronie internetowej sklepu). Niemniej jednak wysłałam zapytanie o upewnienie się w moich racjach i gdy tylko dostanę odpowiedź, opublikuję ją na końcu tego posta.

Kolejnym aspektem, na który chciałabym zwrócić uwagę jest poręczność saszetek, na których jest napisana instrukcja parzenia danego rodzaju herbaty oraz krótki opis, co w tej herbacie się znajduje.

Nie można zapomnieć o jednej z najważniejszych rzeczy w herbacie - o smaku. I tutaj mogłabym długo wymieniać superlatywy, ponieważ dawno nie piłam tak...naturalnej herbaty. Naprawdę było to dla mnie ogromne i pozytywne zaskoczenie, choć może to głupio brzmieć.

Znalazłam tylko jeden minus, wśród ogromnej ilości pozytywów. Mianowicie cenę, ale tę każdy inaczej postrzega. :)

Generalnie jestem bardzo zadowolona z testów. Herbaty mi smakowały, nie odczuwałam po nich żadnego dyskomfortu i dla mnie jako herbatomanki...najgorsze jest to, że się tak szybko skończyły :).

Pod przepisem znajdują się krótkie opisy przetestowanych herbat wraz z moimi odczuciami.

Taka wersja mrożonej herbaty jest maksymalnie orzeźwiająca i pyszna. Polecam szczególnie w gorące dni, które podobno mają niedługo nadejść. Dla osób, które nie za bardzo przepadają za czerwoną herbatą, lepsza może okazać się owocowa jej wersja. Niemniej jednak...jak dla mnie pyszne są obie :).

 




Ilość porcji: 1

Składniki:
- 1 saszetka herbaty  Rooibos Sunrise/Peach Lemon Star
- 450ml wody w odpowiedniej temperaturze
- 3-4 łyżeczki cukru
- lód
- 2 plasterki limonki
- 7 listków świeżej mięty

Przygotowanie: 
Herbatę zalewamy wodą o odpowiedniej temperaturze (podanej na opakowaniu). Parzymy ją przez ok. 6 minut (musi być mocna). Następnie dodajemy cukru, mieszamy aż do jego rozpuszczenia i pozostawiamy do wystygnięcia. Do szklanki dodajemy lodu i 2 plasterki limonki oraz uprzednio umyte listki mięty. Wlewamy do niej zimą herbatę i wszystko razem mieszamy. Podajemy od razu po przygotowaniu.

 
 




Forest Fruits - zapach wyraźny od momentu otworzenia opakowania z herbatami. Nic dziwnego, że ta saszetka poszła na pierwszy ogień, w końcu uwielbiam owoce leśne. Gdy zetknęła się z wodą...zapach stał się zniewalający. Smak delikatnie kwaskowy (jak to herbaty z owocami), ale z drugiej strony czuć delikatną słodycz. Połączenie owoców leśnych z hibiskusem okazało się bardzo orzeźwiające.

Green Jasmine - kolejne intensywne zapachy, tym razem zielonej herbaty i jaśminu. Relaksujące połączenie, idealne na spokojny, letni wieczór.

Ceylon Gold - Wysokogatunkowa, czarna herbata cejlońska dojrzewająca w rejonie Kandy.Dla kogoś kto jest przyzwyczajony do czarnych herbat ekspresowych to może być istny szok. Czuć faktycznie aromat czarnej herbaty, jeśli nigdy nie próbowaliście formy liściastej, gdzie faktycznie jest to herbata to bardzo polecam!

Rooibos Sunrise - Miodowa słodycz ostrokrzewu afrykańskiego przełamana soczystym ananasem.
Aromat czerwonej herbaty troszkę zamaskowany przez inne smaki, które na pierwszy łyk ciężko zindentyfikować. Egzotyka połączona ze słodyczą to chyba dla mnie jedno z najmilszych połączeń. Kiedy za czystą czerwoną herbatą, niezbyt przepadam, tak tę mogłabym pić nałogowo.

Green Mint - od momentu włożenia saszetki do wody...aromat mięty szybko rozprzestrzenia się w powietrzu. Nad smakiem także dominuje mięta,

Peach Lemon Star - pierwsze, na co się zwraca uwagę to zapach. Zniewalające połączenie cytrusów i brzoskwini. Następną rzeczą jest kolor. Jasnoczerwona barwa jest dopełnieniem zapachu. Ostatnią rzeczą jest smak...który orzeźwia i nakierowuje myśli na ton wakacyjny...gorąc, cytrusy i ta herbatka. Świetnie nadaje się do mrożonej wersji.

Yerba Mate Lemon - kwintesencja zielonej herbaty z delikatnym aromatem cytryny. Jednym słowem, cudowna.

English Breakfast - powiem szczerze, że nie spodziewałam się żadnego szału, bo w końcu to mieszanka samych czarnych herbat, co w niej może być zjawiskowego? A jednak okazało się, że coś może być. Jak na mieszankę czarnych herbat jest bardzo delikatna, przyjemność picia...dosłownie.

Black Chilli Chocolate - tego rodzaju nie piłam. W składzie znajdują się drobinki białej czekolady.





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za odwiedziny, komentarze i zapraszam częściej :)